Najłatwiejsza szarlotka jaką zdarzyło
mi się upiec. Co prawda jej premiera była
już dawno temu gdy moje dziecko
było malutkie i nie mogło jeść jajek.
Teraz po latach do niej powróciłam.
Muszę przyznać, że zniknęła błyskawicznie:)
Składniki:
1 szklanka mąki
1 szklanka cukru
1 szklanka kaszy mannej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
troszkę cynamonu
1,5 kg jabłek (najlepiej kwaśnych i
soczystych polecam antonówki)
200g masła
Cukier, mąkę, kaszkę i proszek wymieszać.
Podzielić na trzy części.
Jabłka obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
Tortownicę o wymiarze 24 cm wysmarować masłem.
Posypać lekko bułką tartą lub kaszką manną.
Na dno wsypać pierwszą część sypkich składników.
Wyłożyć połowę jabłek, posypać cynamonem,
wsypać drugą część sypkiego i resztę jabłek.
Posypać cynamonem i wysypać ostatnią część sypkich.
Na wierzchu szarlotki ułożyć równomiernie kawałki masła.
Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni
przez około 45 minut.
*przepis pochodzi z Wielkiego Żarcia.
Faktycznie łatwa :) Robiłam ją już jakiś czas temu i nawet miałam obawy, że nie wyjdzie, przez ten dziwny sposób robienia ;) Ale wyszła i była smaczna :) Bardzo ładne zdjęcie :)
OdpowiedzUsuńbardzo lubię tę wersje szarlotki:) pysznie:)
OdpowiedzUsuńJa również już ją robiłam i smakowała wyśmienicie! Zarówno na ciepło jak i na zimno.
OdpowiedzUsuńJest bardzo smaczna :)
OdpowiedzUsuńDużo słyszałam o tej szarlotce, jednak jeszcze nigdy jej nie robiłam. W sumie to sezon na jabłka się zaczyna, więc na pewno znajdzie się na liście do zrobienia :-)
OdpowiedzUsuńKtoś właśnie wczoraj powiedział mi o takim sposobie i słuchałam z lekkim niedowierzaniem a tu patrz ten sam przepis...na pewno jutro wypróbuję :)
OdpowiedzUsuń